sobota, 14 października 2017

Elżbieta Rodzeń - Przyszłość ma twoje imię


Blanka trzy lata temu została ofiarą napadu w sklepie. Od tej pory próbuje uporać się ze skutkami tej sytuacji, która narobiła szkody w jej psychice. Dziewczyna wyjeżdża na studia chcąc się w końcu usamodzielnić. Szybko poznaje nowych znajomych w tym Mateusza, który nigdy nie miał łatwego życia, o wszystko zawsze musiała zawalczyć sam, nie miał żadnej pomocy. Blanka choć po tamtych wydarzeniach jeszcze nie do końca potrafi zaufać innym, wraz z Mateuszem każdego dnia uczy się żyć na nowo.

Nie mogłam się doczekać premiery tej książki! Odkąd przeczytałam "Zimową miłość" chciałam jak najszybciej zapoznać się z innymi dziełami tej autorki. W moim przypadku jednak zawsze trochę trwa zanim nadejdzie czas następnej książki, dlatego kiedy tylko nadeszła premiera "Przyszłość ma twoje imię" stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać! Zabrałam się do niej ze sporym zapałem i niestety równie szybko ją odłożyłam. Nie wiem dlaczego, bo choć już początek serwuje nam ogromne emocje i naprawdę byłam ciekawa co wydarzy się dalej, jakoś nie mogłam się wciągnąć i stwierdziłam, że może lepiej jeszcze chwilę poczekać. Gdy po dwóch tygodniach stwierdziłam, że chyba nadeszła już pora, całkowicie przepadłam. Nie potrafię opisać jak wielkie emocje towarzyszyły mi podczas lektury tej powieści. Rzadko zdarza mi się zatracić się w lekturze aż tak, by myśleć o niej cały czas, także podczas wykonywania codziennych czynności. Są trzy, cztery książki, które tak mnie w sobie rozkochały i do których na sto procent kiedyś wrócę. "Przyszłość ma twoje imię" dołączyło do tego "elitarnego" grona!

Książka Elżbiety Rodzeń poza naprawdę miło spędzonymi chwilami niesie też przekaz. Pokazuje, że człowiek jest wstanie przekraczać swoje własne granice, tak jak Blanka, która każdego dnia próbuje na nowo nauczyć się żyć tak jak kiedyś. Chociaż życie czasem jest okrutne, to wszystko dzieje się po coś. I chociaż książka złamała mi tym serce to pokazuje, że każda sytuacja w życiu ma jakiś sens. Poznajemy tu Mateusza, który jako mały chłopiec musiał wziąć na swoje barki ciężar o wiele większy niż powinien, musiał zadbać nie tylko o siebie, ale i o młodszego brata. Od tej pory Mateusz robi wszystko by w jego życiu była pewna stabilizacja. Chłopak jest nieugięty w swoich dążeniach do celu. Autorka pokazała tak naprawdę dwa światy, bo chociaż Blanka nie należy do bogatych, to nigdy niczego jej nie brakowało. Mateusz z kolei o wszystko musiał walczyć i pracować od wczesnych lat, dlatego do każdej rzeczy, którą kupi ma duży szacunek. Przeszłość ich nie rozpieszczała, a co przyniesie przyszłość?

Piszę tę recenzję jakiś miesiąc po przeczytaniu, a mimo wszystko nadal czuję emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. Często gdy przeczytamy jakąś książkę, mówimy"złamała mi serce", ja ostatnio czułam to tylko przy "Promyczku" - Kim Holden, a "Przyszłość ma twoje imię" jest drugą książkę, która kompletnie mnie rozwaliła. Bo to co zrobiła autorka było dla mnie kompletnym zaskoczeniem i długo nie mogłam się pozbierać. Chociaż jeszcze nie przeczytałam "Dziewczyny o kruchym sercu", to już teraz mogę powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych autorek i według mnie najlepsza pisarka New Adult w Polsce! Autorka stworzyła książkę bardzo realną i przy okazji pokazała, że nie trzeba do książki ładować mnóstwa scen erotycznych (przyznam, że trochę mnie to ostatnio irytuje w NA).

Nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć by zachęcić Was do lektury. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać by przekonać się jak bardzo jest wyjątkowa! Sama jestem przekonana, że jeszcze do niej wrócę. Myślę, że naprawdę warto się w niej zatracić i zapomnieć o całym świecie dookoła. Szczerze uwielbiam tę książkę i mam nadzieję, że spodoba Wam się tak jak i mnie!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu i Autorce!

niedziela, 1 października 2017

Wymiana książkowa "Przeczytaj i podaj dalej"

Jest wiele książek, które czytamy raz, ale jesteśmy pewni, że do nich nie wrócimy, czasem po prostu kompletnie nam się nie podobają, a niektóre to nietrafione prezenty. Dzięki Save the Magic Moments oraz Socjopatka.pl możemy dać im drugie życie! Nam się nie podobały, ale może komuś innemu przypadną do gustu? Od 1 do 10 października możemy się wymienić bezkosztowo (ponosząc tylko koszty przesyłki) Mam nadzieję, że tak będzie i w moim przypadku. Poniżej przedstawiam Wam 12 tytułów, które z wielką chęcią wymienię! Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Niżej pod zdjęciami jest lista książek wraz z ich stanem ;)
Jeśli chcecie dołączyć, tutaj znajdziecie szczegóły: link
Jeżeli jakiś tytuł Was zainteresuje, dajcie znać w komentarzu, lub piszcie na maila: michalina.kulinska@o2.pl



  1. Nieuniknione - Amy A. Bartol (egz. recenzencki, stan bardzo dobry)
  2. Intuicja - Amy A. Bartol (egz. recenzencki, stan bardzo dobry)
  3. Zdrada. Niezwyciężona 2 - Marie Rutkowski (stan idealny)
  4. Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen (stan dobry, widoczne uszczerbki na grzbiecie)
  5. Dwie Marysie - Ewa Nowak (nowa)
  6. Mój Adam - Ewa Nowak (nowa)
  7. Dane wrażliwe - Ewa Nowak - (nowa)
  8. Nieodwzajemnione uczucie - Rafał Lewandowski (nowa)
  9. Dwa serca - Laura Summers (stan idealny)
  10. Cappucino z cynamonem - Edyta Świętek (nowa)
  11. Siostry - Claire Douglas (stan bardzo dobry)
  12. Niekochana - Madeline Sheehan (nowa)
Poza tym tytuły, których nie uwzględniłam na zdjęciu:
  1. Pamiętnik z przyszłości - Cecelia Ahern (stan idealny)
  2. Herbata z jaśminem - Agnieszka Gil (nowa)
  3. Przecież cię znam  - Beata Ostrowiecka (nowa)
  4. Wciąż o tobie śnię - Fannie Flagg (stan bardzo dobry)

poniedziałek, 25 września 2017

Relacja z Poznańskiego Festiwalu Kryminału Granda










Uwielbiam książkowe wydarzenia i bardzo żałuję, że tak mało ich w pobliżu mojej miejscowości. W tamtym roku postanowiłam w końcu wybrać się na Targi Książki do Wrocławia, który właściwie nie jest aż tak daleko, a w tym roku z niecierpliwością wyczekiwałam Festiwalu Kryminału Granda w Poznaniu. Stwierdziłam, że koniecznie muszę tam być. Szczególnie, że w tamtym roku miałam nadzieję, że Remigiusz Mróz pojawi się na Wrocławskich Targach, a jednak go nie było, dlatego nie mogłam odpuścić takiej okazji jaka nadarzyła się w miniony weekend (22-24 września). Oto moja #relacjazGRANDY2017!

Pojawiłam się na Festiwalu w niedzielę przed godziną 11, żeby zdążyć na spotkanie z Remigiuszem Mrozem, Katarzyną Puzyńską i ich specjalistami od marketingu, prowadzone przez Ewę Dobosiewicz. Jak się okazało, przedpremierowe "Oskarżenie" zostało już wyprzedane, a kiedy weszłam na salę, była ona już prawie pełna. Takie spotkania jak to pokazują, że z czytelnictwem w Polsce wcale nie jest aż tak źle! Były rozmowy o najciekawszych pomysłach promowania książek: sesje z siekierą, czy wysyłanie do blogerów tajemniczych puzzli przed premierą "Czarnej Madonny" to jedne z nich. Poza tym filmik promujący książkę "Z jednym wyjątkiem", w którym rolę Katarzyny Puzyńskiej, Remigiusz Mróz określił oskarową :D Tutaj macie link do tego spotu. Oczywiście nie obyło się bez pytań o serial o Chyłce, niestety jedyne czego się dowiedzieliśmy, to, iż więcej informacji pojawi się jesienią. W takim razie nie pozostaje nic tylko czekać. Po spotkaniu przyszedł czas na wyczekiwane autografy! Cóż... o kolejkach do Remigiusza Mroza są już legendy, ale w życiu nie spodziewałam się, że naprawdę są one aż tak długie. Jeśli chcecie zobaczyć, świetnie obrazuje ją ten filmik - link, a obok macie zdjęcia. Kiedy dotarłam miałam wrażenie, że stoję już na końcu, tymczasem patrząc na filmik okazało się, że stałam dopiero w połowie! Czekałam około 1,5 godziny, ale było warto! Pan Remigiusz podpisał dwie moje książki :) Naprawdę podziwiam cierpliwość i wytrwałość autora (mnie chyba ręka by odpadła po takiej ilości pisania). Podeszłam również do Pani Kasi, która złożyła podpis na "Motylku", którego dopiero mam w planach ;)

Nie zostało mi już dużo czasu do spotkania z Alkiem Rogozińskim, Martą Obuch i Olgą Rudnicką (prowadzonego przez Annę Misztak), dlatego szybko zaopatrzyłam się w ich najnowsze książki. O ile "Motylka", "Ekspozycję" oraz bardzo pamiątkową, czytaną przez cztery osoby "Kasację" zabrałam z domu, tak więcej książek nie chciało mi się dźwigać ;) Dzięki temu dorwałam najnowsze książki, Rozgozińskiego - "Lustereczko, powiedz przecie" i Obuch - "Metoda na wnuczkę", poza tym od dawna intrygującą mnie "Natalii 5" Olgi Rudnickiej. Tym razem naprawę ograniczyłam zakupy (brawo dla mnie) i kupiłam jeszcze tylko "Trupów hurtowo trzech". Cztery książki to całkiem niezły wynik jak na osobę, która w księgarni najchętniej kupiłaby wszystko, nie uważacie? Chyba nawet lepiej, że mój portfel nie ma takich zasobów :) Na spotkaniu było przesympatycznie i bardzo zabawnie. Dowiedzieliśmy się między innymi, że Alek Rogoziński jest "ojcem chrzestnym odnowienia nazwy komedia kryminalna", że tematu Remigiusza Mroza nie da się ominąć i że każdy z tych trzech autorów lubi książki Joanny Chmielewskiej. Po spotkaniu kolejka była mniejsza, ale mimo to wiele osób czekało na podpisy autorów. Autografy i zdjęcia mam z każdym z nich, a książki mam nadzieję przeczytać szybko :)


Ogółem Festiwal zaliczam do bardzo udanych. Organizacja stała na bardzo wysokim poziomie, wszystko było świetnie rozplanowane :) Moim zdaniem jednak było trochę mało miejsca i kiedy kolejki wkroczyły koło stoiska z książkami robił się mały ścisk, mimo to impreza została świetnie zorganizowana. Żałuję, że mogłam być tylko jeden dzień, jednak zaliczam go do bardzo udanych. Miałam też nadzieję, że kupię "Kelnera", a potem złapię gdzieś Przemysława Garczyńskiego i poproszę o autograf, jednak niestety wszystkie egzemplarze zostały wykupione, podobnie z "Oskarżeniem" Mroza. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :)
Co najbardziej zapamiętam z tegorocznej Grandy? Tak jak wspominałam na instagramie na pewno będzie to ogromna kolejka do Remigiusza Mroza, o której chyba będę opowiadać wnukom ;)
Jeżeli wahacie się, czy jechać na Grandę to ja ze swojej strony jak najbardziej polecam, atmosfera przewspaniała, świetne spotkania, autorzy otwarci na rozmowy i bardzo sympatyczni, naprawdę warto :) Mam nadzieję, że uda mi się być też za rok i spotkać się z autorami, których nie udało się złapać w tym roku!


niedziela, 17 września 2017

Harlan Coben - Już mnie nie oszukasz


Maya Stern niedawno w tragicznych okolicznościach straciła męża. Jako samotna matka chcąc kontrolować pracę opiekunki swojego dziecka, montuje w domu kamerę. Przeżywa szok kiedy pewnego dnia na nagraniu zauważa Joe - swojego zmarłego męża. Czy to możliwe? Czy Joe żyje? Przecież sama była świadkiem jego śmierci...

O książkach Harlana Cobena słyszał chyba każdy, bez wątpienia to jedno z najbardziej znanych nazwisk w świecie literatury sensacyjnej. Sama dopóki nie sięgałam po kryminały tylko o nim słyszałam, ale odkąd książki tego gatunku tak mnie wciągnęły postanowiłam, że spróbuję przeczytać jakąś jego powieść. Słyszałam, że "Już mnie nie oszukasz" jest dobre, jeśli ktoś dopiero rozpoczyna przygodę z tym autorem. Myślę, że jak najbardziej tak jest! Co prawda nie wiem jak jest z innymi książkami, ale ta okazała się naprawdę świetną i wciągającą lekturą! Mamy tutaj do czynienia z bohaterką, która dawniej służyła w armii i wyjeżdżała na misje do Afganistanu i Iraku. Dręczą ją koszmary z tego okresu. Pewnie dlatego, że była oficerem i  wiele przeszła ma tak niełatwy i zawzięty charakter, a tym samym nie tak łatwo ją polubić. Kiedy ginie jej mąż za wszelką cenę próbuje rozwiązać zagadkę jego śmierci. Nie będzie to łatwe, ale bohaterka nie zamierza odpuścić.

"Już mnie nie oszukasz" to jedna z tych książek, gdzie bardzo długo nic nie wiemy. Tutaj tajemnice zamiast stopniowo się rozwiązywać jak to zwykle bywa, nawarstwiają się i w końcu wiemy coraz mniej, a nie coraz więcej. Tajemnica goni tajemnice, jest ich naprawdę całe mnóstwo, dlatego trudno cokolwiek ze sobą powiązać. Mnóstwo tutaj kłamstw, oszustw, niedopowiedzeń - robi się nieco mrocznie. W pewnym momencie prawie każdy z bohaterów wydaje się podejrzany, nie wiadomo tak naprawdę kto jest dobry, a kto zły. Chociaż książka nie wywarła na mnie aż tak wielkiego szoku, to emocji było naprawdę sporo i niełatwo było przewidzieć zakończenie. To pierwsza książka tego autora jaką czytałam, więc mam nadzieję, że z każdą kolejną będzie jeszcze lepiej i jego powieści stopniowo zagoszczą na mojej półce. Powieść wciąga od pierwszych stron i nie pozwala na chwilę nieuwagi. Trzeba przyznać, że Harlan Coben świetnie dawkuje napięcie i nie pozwala tak łatwo rozwikłać zagadki. Aż do samego końca mogłam tylko przypuszczać jakie będzie rozwiązanie, ale i tak tajemnicy nie udało mi się rozwikłać.

Powieść Cobena to nadal jeden z nielicznych kryminałów jakie czytałam, choć mam ambitne plany, by czytać ich więcej. Mam nadzieję, że w moje ręce szybko trafią kolejne - jeszcze lepsze książki tego autora. Liczę na jak najwięcej zaskoczeń, ale może nie aż tyle tajemnic co tutaj - jednak co za dużo to nie zdrowo i choć historia świetnie skonstruowana to trochę przytłaczająca nadmiarem zagadek. Nie zmienia to jednak faktu, że to thriller na wysokim poziomie, pełen napięcia i emocji, nie pozwala się oderwać. Bez wątpienia warto go przeczytać.
Spośród wielu dzieł Cobena na pewno niebawem wybiorę kolejne, mam nadzieję, że się nie zawiodę!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Księgarni Tania Książka!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Colleen Hoover - Confess


Auburn i Owen mimo młodego wieku przeżyli już wiele. Trafiają na siebie, gdy Auburn rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy, przychodzi do studia Owena, który akurat poszukuje asystentki. Jej pomoc ma się zakończyć po kilku godzinach, jednak ich znajomość na tym się nie zakończy. Stają się dla siebie ogromnym wsparciem, a wkrótce rodzi się też coś więcej.

Na książki Colleen Hoover zawsze czekam z utęsknieniem i zawsze czytam jej w okresie, kiedy mam na tyle czasu, by przeczytać je od razu w całości. Każda historia napisana przez tę autorkę jest przepełniona emocjami, marzeniami, czasem smutkiem, czy radością. Colleen Hoover potrafi tworzyć książki, które zostają z nami na dłużej niż do przewrócenia ostatniej kartki. Czy w ten opis wpasowuje się również "Confess"? Jak zwykle muszę przyznać, że powieść mnie zaskoczyła, świeżością i niebanalnością, które bardzo doceniam w książkach, szczególnie, że często można spotkać historie ciekawe, ale podobne do siebie. "Confess" jest zdecydowanie świeżą historią, która jest nieprzewidywalna i intrygująca -  z każdą stroną coraz bardziej. Tym razem mamy do czynienia z bohaterem, który maluje obrazy. Zakochałam się w pomyśle obrazów malowanych do wyznań ludzi, swoją drogą, krótkich wyznań, a bardzo trafiających do serca. Jak dowiadujemy się z okładki, wyznania te są prawdziwe i nic dziwnego, bo czuć od nich szczerość i wiarygodność. Zresztą,co tu dużo mówić, cała ta historia niezwykle porusza, zaskakuje i trafia do czytelnika, bo sprawia wrażenie niezwykle realnej.

W "Confess" mamy do czynienia z młodymi ludźmi, którzy niosą już spory bagaż doświadczeń. W pewnym momencie miałam wrażenie, że Hoover zbyt wiele nałożyła problemów na swoich bohaterów. W tej 300 stronicowej książce dosłownie, tajemnica goni tajemnice, a kłopoty stają na drodze na każdym kroku. Jak na jedną powieść jest tego naprawdę sporo, jednak autorka tak interesująco to wszystko ze sobą połączyła, że jestem w stanie jej to wybaczyć. Jeżeli wydaje Wam się, że to kolejna banalna historia, która niczym nie zaskoczy, to tym razem tak nie jest. Mnóstwo tutaj zaskoczeń, emocji, a każda strona sprawia, że nachodzi coraz więcej refleksji. Tutaj uczucia bohaterów są niemal namacalne, czułam się tak, jakbym gdzieś z ukrycia obserwowała zdarzenia opisane w tej książce, bo Hoover potrafi czarować słowami. Wyobraźnie pobudzają też obrazy dołączone do powieści. To naprawdę wspaniały pomysł, bo przecież nie często zdarza się, byśmy mogli podziwiać sztukę tworzoną przez któregoś z bohaterów książek, a nie tylko wyobrażać ją sobie.

Jak zwykle bardzo przemawia do mnie narracja prowadzona naprzemiennie przez oboje bohaterów. Zawsze pozwala to na jeszcze lepsze wczucie się w sytuacje postaci. Już na początku powieść wzrusza i aż do samego końca trzyma w napięciu. Bo to co przeżywają bohaterowie, przeżywamy też my, czytelnicy. Auburn jako bardzo  młoda dziewczyna straciła chłopaka, co odcisnęło się na jej całym życiu. Od tego czasu żyje w ciągłym smutku, mało kto potrafi wywołać na jej twarzy uśmiech. Pojawienie się Owena wiele zmienia. Oboje zagubieni, razem dopełniają siebie nawzajem i potrafią siebie uleczyć.
Hoover stworzyła powieść niezwykłą, którą zdecydowanie warto przeczytać, by przekonać się o jej wyjątkowości. To historia, która wciąga i trafia do serca, sprawiając, że trudno o niej zapomnieć. Gorąco polecam, a sama już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła przeczytać kolejne książki jednej z moich ulubionych autorek!

Tę i inne książki dla kobiet  znajdziecie w Księgarni Tania Książka, której serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania powyższej powieści!

piątek, 18 sierpnia 2017

Magdalena Witkiewicz - Czereśnie zawsze muszą być dwie


Zosia otrzymuje w spadku po Pani Stefanii starą willę w Rudzie Pabianickiej. Jest to dość daleko od jej obecnego miejsca zamieszkania, dodatkowo chłopak nie wspiera jej w tym, by się tam przeprowadzić, dlatego dziewczyna długo jest niezdecydowana co zrobić z urokliwym miejscem jakie powierzyła jej Pani Stefania. Wkrótce jednak poznaje piękno willi, a wraz z nim, tajemniczą historię, wiążącą się z budynkiem.

Z twórczością Magdaleny Witkiewicz zetknęłam się całkiem niedawno, przy lekturze "Pracowni dobrych myśli". Zdecydowanie była to jedna z przyjemniejszych książek jakie mogłam przeczytać zimą, dlatego koniecznie musiałam sięgnąć po kolejne dzieła pisarki. Jak to w moim przypadku bywa, trochę zeszło zanim zabrałam się za coś Pani Magdy. Wiele razy słyszałam, że "Czereśnie zawsze muszą być dwie" są najlepszą książką w jej dorobku, dlatego z zaciekawieniem zabrałam się za czytanie. Sama nie mogę powiedzieć, czy rzeczywiście tak jest, bo to dopiero druga książka autorki jaką przeczytałam, muszę jednak przyznać, że to naprawdę niezwykła historia! Tym razem mamy do czynienia z połączeniem współczesności z przeszłością. Zosia, która wprowadza się do domu nie wie, jakie tajemnice on kryje. Co prawda Pani Stefania miała jej coś opowiedzieć, ale się nie udało, dlatego Zosia sama powoli zaczyna odkrywać sekrety willi, z pomocą sąsiada, który doskonale zna historię domu.

Pomysł takiego połączenia - przeszłości z teraźniejszością - wydał mi się ciekawy, choć początkowo jakoś trudno było mi się wciągnąć w tajemniczą opowieść z przeszłości. Z czasem jednak zrobiło się bardzo intrygująco, gdy zaczęły wychodzić na jaw nowe fakty. Momentami było nieco mrocznie, a cała opowieść okazała się niezwykle ciekawa. Autorka dzięki niej nakreśliła również wygląd ówczesnej Łodzi i jej okolic, czyli właśnie Rudy Pabianickiej, opowieść sięga do czasów wojny. Sądzę, że pod tym względem powieść jest świetnie dopracowana. Jeśli chodzi o teraźniejszość "Czereśnie" wcale nie wypadają gorzej, a z pewnością obie historie dostarczą mnóstwo emocji. Pisarka wykreowała postać Zosi, którą poznać mamy okazję właściwie już w momencie dzieciństwa i mamy możliwość obserwować jej przemianę kiedy staje się dorosła. Mamy tutaj do czynienia z silną osobowością, która chociaż z pozoru taka się nie wydaje, nie da sobą rządzić.

Autorka świetnie potrafi manewrować między przeszłością, a teraźniejszością tworząc przy tym wyjątkową i niebanalną historię, która wciąga bez reszty. Co ważne, to powieść, która oprócz tego, że zachwyca konstrukcją fabuły, świetnym klimatem, niesie też mądrość, która z pewnością trafi do wielu osób. W tę historię naprawdę trudno się nie ciągnąć i pozostać obojętnym. Mimo sporej objętości, chętnie pochłonęłabym ją jak najszybciej, tym razem jednak udało mi się smakować ją w kawałkach i nie żałuję, bo jak dłużej mogłam zapoznawać się z jakże interesującą historią i przeżywać emocje towarzyszące poznawaniu każdego nowego fragmentu historii willi wraz z bohaterką. Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejną książkę Pani Magdy, czuję, że się nie zawiodę! Tymczasem Wam gorąco polecam "Czereśnie zawsze muszą być dwie", powieść, która rozbudzi mnóstwo emocji!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Księgarni Tania Książka!

środa, 26 lipca 2017

Książki. Magazyn do Czytania - wydanie specjalne

Z okazji szóstych urodzin magazynu "Książki", powstało specjalne - letnie - wydanie. Ma ono mniejszy format, by było wygodne dla podróżników spędzających wakacje z egzemplarzem magazynu. Przyznam, że od jakiegoś czasu ciągnęło mnie by sięgnąć po gazetę o literaturze, dzięki której dowiem się czegoś nowego, poszerzę horyzonty, może sięgnę po książkę, której normalnie bym nie przeczytała. W tym magazynie znajdziemy mnóstwo ciekawostek, zapowiedzi, czy wywiadów, dowiemy się nawet co nieco o kulturalnych imprezach w najbliższym czasie. Teksty są niezwykle różnorodne, więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Specjalne wydanie magazynu ma aż 100 stron, więc z pewnością nada się na długie podróże.

W letnim numerze znajdziecie między innymi:
  • W domu duszy Isabel Allende. Rozmowa z najsłynniejszą pisarką latynoamerykańską
  • Przesadnie zakochani w Islandii. „…w tym roku liczba turystów na Islandii przekroczy dwa miliony osób, to sześciokrotnie więcej, niż wynosi liczba mieszkańców". Weronika Murek o końcu Nicelandii
  • Arcydzieła zamiast bestsellerów. Nabokov zamiast Wisłockiej, Dickinson zamiast „Mleka i miodu”... Polecają redaktorzy „Książek”: Paweł Goźliński, Łukasz Grzymisławski, Juliusz Kurkiewicz i Natalia Szostak
  • Koleją podziemną przez Amerykę. Colson Whitehead opowiada Katarzynie Surmiak-Domańskiej o tym, jak napisał najlepszą amerykańską powieść ostatnich lat
  • Lemanipulacje. Wojciech Orliński o tym, jak dał się nabrać Stanisławowi Lemowi.
  • A co po Lemie? Michał Radomił Wiśniewski kreśli mapę polskiego s.f. - od futurystycznych bajeczek ku pokrzepieniu serc po najdziksze wizje końca świata
  • Jej wysokość Wanda Rutkiewicz. Janusz Rudnicki o Polce w naprawdę wysokich górach, chorej na zapalenie ambicji
  • Kontrrewolucja w sypialni. „Kochane »Książki«, piszemy do Was, bo znikąd pomocy, a problem, cóż, wstydliwy: brak seksedukacji w polskiej szkole” - piszą Justyna Suchecka i Natalia Szostak, czyli jak cofnęliśmy się do epoki bocianów i dzieci z kapusty
  • Dziesięć pikantnych kawałków..., czyli ranking literackich scen erotycznych według Małgorzaty I. Niemczyńskiej
Z kolei autorami specjalnego wydania zostali:
  • Stanisław Łubieński. Pisarz. Jego ostatnia książka to „Dwanaście srok za ogon” (2016). W tym roku został za nią nominowany do nagród Nike i Gdynia.
  • Weronika Murek. Pisarka. Jej debiutancki zbiór opowiadań „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” (2015) znalazł się w finale Nike i otrzymał Nagrodę im. Gombrowicza.
  • Wojciech Nowicki. Pisarz, krytyk kulinarny. Za książkę „Salki” (2013) otrzymał nagrodę Gdynia. Jego ostatnia książka to „Odbicie” (2015).
  • Joanna Olech. Autorka i ilustratorka kilkudziesięciu książek dla dzieci.
  • Wojciech Orliński. Publicysta „Wyborczej”. Na początku sierpnia ukaże się napisana przez niego biografia „Lem. Życie nie z tej ziemi”.
  • Janusz Rudnicki. Pisarz, felietonista „Wyborczej”. Niedawno ukazała się jego książka „Życiorysta dwa”, zbiór tekstów publikowanych głównie w „Książkach”.
  • Marcin Sendecki. Poeta i krytyk literacki, laureat nagrody Silesius i tegorocznej Nagrody im. Szymborskiej za książkę poetycką „W”.
  • Katarzyna Surmiak-Domańska. Reporterka „Wyborczej”. Jej książka „Mokradełko” znalazła się w finale Nike. Jej ostatnia publikacja to „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość” (2015).
  • Joanna Szczęsna. Pisarka i reporterka. Opublikowała m.in. biografię Wisławy Szymborskiej „Pamiątkowe rupiecie” (2012) napisaną wspólnie z Anną Bikont.
  • Piotr Tarczyński. Amerykanista, tłumacz, przełożył m.in. „Wszystkich ludzi prezydenta” Boba Woodwarda i Carla Bernsteina. Współautor kryminałów „Tajemnica domu Helclów” (2015) i „Rozdarta zasłona” (2016).

Magazyn jest w sprzedaży w cenie 9,99 zł.
Dowiedz się więcej: link 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka